Wyspy San Blas - z wizytą u indian Kuna

04-04-2018
5
0

Setki niewielkich koralowych wysepek ze złocistym piaskiem oblewanych turkusową wodą. Do tego w większości niezamieszkałych. Prawdziwy raj na ziemi, karaibskie Malediwy.
Gdy tylko usłyszałem o tym miejscu wiedziałem, że chcę tam pojechać. Okazja trafiła się w czasie dwutygodniowych wakacji w Panamie. Wyspy San Blas to obowiązkowy punkt programu, którego nie mogło zabraknąć na trasie naszej podróży po tym środkowoamerykańskim kraju.

Znajdujący się na Morzu Karaibskim archipelag San Blas składa się z 360 wysepek które ciągną się na długości ok 60 km wzdłuż wybrzeża północno wschodniej Panamy. Niektórzy twierdzo, że wysp jest 365 – tyle co dni w roku, ale część z nich jest tak mała, że tak naprawdę ciężko dokładnie policzyć.

Cały obszar San Blas wchodzi w skład regionu autonomicznego Kuna Yala zamieszkałego przez Indian Kuna, którzy po rewolucji w latach 20 XX wieku otrzymali szeroką autonomię. Centralny rząd Panamy nie ingeruje w tutejszą gospodarkę i tryb życia Kuna, dzięki czemu region zachował autentyczny charakter. Indianie zajmują się głownie rybołówstwem, prymitywnym rolnictwem, wytwarzaniem rękodzieła a od kilkunastu lat również turystyką. W ostatnich latach to właśnie ta dziedzina wywiera coraz większy wpływ na ich życie. Mają świadomość, że wyspy na których żyją cechuje niezwykłe piękno i przyciągają każdego roku rzesze turystów, którzy są skłonni wydać naprawdę durze pieniądze aby zobaczyć „karaibskie Malediwy”. Indianie Kuna skwapliwie z tego korzystają pobierając za wszystko bardzo wysokie opłaty. Wystarczy wspomnieć o 22 USD opłaty wstępowej za wjazd na teren ich prowincji a to dopiero początek naszych wydatków jeśli chcemy odwiedzić wyspy San Blas.

Polityka Indian Kuna ma również swoje dobre strony. Chcąc zachować autentyczny charakter miejsca, nie pozwalają oni na inwestycję wielkich koncernów hotelarskich. Na San Blas nie uraczymy ekskluzywnych kurortów z rozległymi basenami, eleganckimi restauracjami willami na wodzie. Brak tu wszechobecnego bogactwa i snobizmu, jakiego można doświadczyć na podobnych pod względem przyrodniczym Malediwach. San Blas zdecydowanie nie jest miejscem na ekskluzywne wakacje a raczej celem podróży dla backpakersów i mało wymagających podróżników.

San Blas - kiedy lecieć

Położone na Morzu Karaibskim wyspy San Blas cechuje równikowy wybitnie wilgotny klimat z roczną sumą opadów sześciokrotnie wyższą niż w Polsce. Jest to jeden z najbardziej deszczowych obszarów Ameryki Środkowej. Pada prawie przez cały rok. Jedynym wyjątkiem są zimowe miesiące od stycznia do kwietnia, kiedy opady są zdecydowanie niższe. Zdecydowanie najlepszym okresem na wypoczynek na San Blas jest luty i marzec. W tych dwóch miesiącach pogoda jest najlepsza i mamy największe szanse nawet na kilka dni z rzędu słonecznej pogody.
Temperatury są wysokie przez okrągły rok i utrzymują się na poziomie 29-31 stopni w ciągu dnia i ok 24 w nocy. Również woda przez 12 miesięcy ma przyjemną temperaturę wahającą się w przedziale 27-29 stopni.

San Blas – jak się dostać i ile to kosztuje

Sposobów dotarcia na San Blas jest kilka.
Jeśli podróżujemy pomiędzy Panamą i Kolumbią lub odwrotnie lub spędzamy wakacje w Kolumbii, możemy wykupić 5 dniowy rejs katamaranem. Statek pływa pomiędzy miastami Colon i Cartagena de Indias z czego 2 dni to rejs po pełnym morzu a 3 dni przeznaczone są na wypoczynek na rajskich wysepkach San Blas. Taki luksus kosztuje ok 450-500 USD.

Jeśli dysponujemy mniejszą ilością czasu i pieniędzy, najprostszą opcją jest wykupienie gotowej wycieczki z Panamy. Niczym się nie przejmujemy, z hotelu w mieście Panama odbiera nas samochód terenowy i zawozi do portu Carti. Na miejscu mamy łódkę, która zawiezie nas na wcześniej wybraną wyspę, zapewniony jest nocleg w drewnianym domku z innymi turystami lub za dopłata prywatna kwatera, 3 posiłki i rejs po wyspach. Taka przyjemność kosztuje od ok 120 USD przy jednym noclegu i dodatkowo 20 USD za każdą kolejną noc. Do tego należy doliczyć koszty wstępu na teren Indian Kuna (22 USD)

Opcja numer dwa to wykupienie samego przejazdu samochodem terenowym z Panamy do Puerto de Carti. Przejazd w dwie strony to wydatek rzędu 50 USD. Do tego trzeba oczywiście doliczyć 22 USD za wstęp do Kuna Yala. Po dotarciu do Carti można samemu wybrać wyspę (w zależności od odległości od portu ceny wahają się od 20 do 50 USD). Do tego trzeba doliczyć koszt zakwaterowania (ok 40 USD za noc domek z 3 posiłkami), chyba, że zdecydujemy się na nocleg we własnym namiocie bez wyżywienia. Wówczas będzie nas to kosztowało ok 7 USD. Podsumowując ceny w przypadku wykupienia osobno przejazdu i osobno rejsu oraz noclegu są bardzo podobne do cen gotowych pakietów.

Ostatnia opcją jest zorganizowanie podróży na San Blas we własnym zakresie i na taką opcję się zdecydowaliśmy w czasie naszych 2 tygodniowych wakacji w Panamie. Trzeba tylko mieć do dyspozycji samochód terenowy. Koszt wynajmu na lotnisku Tocumen nie jest bardzo wysoki (więcej w informacjach praktycznych) i w przypadku naszej podróży w grupie 5 osób było to najbardziej opłacalne, a do tego dawało całkowita niezależność. Zawsze przed podróżą do egzotycznych krajów szukam towarzystwa na wyjazd, co pozwala sporo zaoszczędzić na wakacjach. Nas przejazd na San Blas kosztował niewiele ponad 25 USD licząc koszty wynajmu, dodatkowego ubezpieczenia i cenę paliwa. Pozostałe koszty są już takie same jak przy opcji numer 2 czyli rejs na wyspę (20-50 USD) i zakwaterowanie (od 7 USD za namiot bez wyżywienia po 40 USD za domek z 3 posiłkami).

Droga do San Blas

Droga z Panamy do San Blas to tylko ok 110 km ale trzeba się liczyć z tym, że pokonanie tego dystansu zajmie ponad 2,5h. Pierwszy odcinek ok 70 km wiedzie wygodną trasą panamerykańską. Ostatnie 40 kilometrów to trasa przez dżunglę, w czasie której towarzyszą nam malownicze widoki na okoliczne wzgórza i las deszczowy. Niby cała droga jest asfaltowa, ale zdecydowanie warto mieć samochód terenowy. Szosa jest tak stroma, kręta a do tego pełna dziur, że jadąc zwykłym samochodem niemal na pewno zniszczylibyśmy zawieszenie. Kilka kilometrów przed portem znajduje się punkt kontrolny, na którym Indianie Kuna sprawdzają dokumenty i oczywiście pobierają opłatę za wstęp na ich teren. Ciekawostką jest ogromna flaga ze swastyką, która powiewa nad tutejszym „przejściem granicznym”. Swastyka od stuleci była symbolem szczęścia Indian Kuna i po rewolucji z początków XX wieku stała się elementem oficjalnej flagi tubylców.

Puerto Carti to tak naprawdę jeden wielki parking przeznaczony na kilkaset samochodów. Poza kilkoma budynkami w tym barem i czymś co można nazwać punktem obsługi turystów w porcie nie ma praktycznie nic.
Gdy tylko zaparkujemy auto natychmiast pojawia się parkingowy, który jest jednocześnie przedstawicielem lokalnego „biura podróży” aby pobrać opłatę i zaproponować nam wycieczkę.

San Blas - co warto zobaczyć

Przed wyjazdem na San Blas warto poczytać fora, blogi, opinie innych turystów, którzy odwiedzili to miejsce aby wybrać najciekawszą wyspę na spędzenie noclegu. My niestety popełniliśmy błąd i pojechaliśmy w ciemno licząc, że uzyskamy informację na miejscu. Nic bardziej mylnego. W lokalnym „biurze podróży” a ścisłej mówiąc w baraku, w którym Indianie sprzedają rejsy po San Blas, nie było żadnych informacji dla turystów, opisów wycieczek, zdjęć czy choćby mapy archipelagu. Jedynie tablica z nazwami wysp i ceną rejsu. Nazwami, które absolutnie nic nam nie mówiły. Również próba zasięgnięcia informacji u sprzedawcy niewiele dała. Nawet znajomość hiszpańskiego tu nie pomaga gdyż Indianie po prostu nic nie potrafią powiedzieć na temat poszczególnych wysp. Spośród około 20 wysp trzeba było wybierać w ciemno. Nie chcieliśmy wybrać najtańszej gdyż te są najbliżej stałego lądu i cywilizacji. Łamaną hiszpańszczyzną w końcu jakoś się dogadaliśmy i w odpowiedzi na moje zapytanie o niewielką spokojna wyspę polecono nam wysepkę Elefante.

Mapa archipelagu San Blas

Ja wysepki Elefante raczej nie polecam. Znajduje się ona w zachodniej części archipelagu zwanej Cayos Limones. Na pierwszy rzut oka nie wygląda ona na tropikalny raj. Pośrodku wyspy stoki kilka zaniedbanych drewnianych domów, bar i miejsce na dyskotekę na piasku. Również w głębi wyspy coś co na zdjęciach satelitarnych wygląda na lagunę, w rzeczywistości jest słonym bajorem. Również plaże są zaniedbane z dużą ilością śmieci i nieuprzątniętych liści palmowych. Przeciętna uroda wyspy ma również swoje pozytywne aspekty. Nie jest ona szczególnie popularna wśród turystów. Nocleg na wyspie spędzali tylko jej właściciele i nasza 5 osobowa grupa.

Wyspa Elefante
Wyspa Elefante
Wyspa Wailidub

W sąsiedztwie Elefante znajduje się nieco większa i zdecydowanie popularniejsza wśród turystów wyspa Wailidub. Jest to najliczniej odwiedzana z wysp Cayos Limones. Znajduje się tam ładna piaszczysta plaża a do tego dość bogata infrastruktura w tym bar i kilka domków na wodzie zwanych Cabanas Wailidub. Prawdopodobnie jest to najbardziej ekskluzywny i najdroższy obiekt noclegowy na San Blas. Oczywiście nie jest to standard luksusowych kurortów z Malediwów ale można się pochwalić, że spało się w willi na wodzie.

Zdecydowanie ładniejsze wysepki znajdują się we wschodniej części archipelagu czyli Cayos Limon Este. Do największych i najpopularniejszych należą wyspy Chichime przy których cumuja liczne jachty. Turyści upodobali sobie również niewielkie wysepki: Isla Diablo, Perro Chico, Perro Grande czy Isla Fregate z pięknymi piaszczystymi plażami i przybrzeżnymi płyciznami. Niestety ich urok psują trochę tłumy turystów.

Jedną z najwiekszych atrakcji tej częsci archipelagu San Blas jest Piscina Natural czyli tłumacząc z hiszpańskiego naturalny basen. Jest to rozległa płycizna pośrodku morza, gdzie woda w najpłytszym miejscu siega zalewie do kolan.

Na nas największe wrażenie zrobiła niewielka wysepka tuż obok Fregate Island, której nazwy nigdzie nie mogę znaleźć. Tam również można spotkać piękne plaże, palmy pochylone nad turkusową wodą, a do tego nie ma na niej prawie żadnych turystów, a jedyną infrastrukturą jest niewielki sklepik z pamiątkami. Prawdziwy raj na ziemi.

Isla Diablo
Isla Perro
Isla Fregate
Piscina Natural