Największy amfiteatr świata - trekking w Górach Smoczych

18-04-2018
1
0

Wiecie gdzie znajduje się największy amfiteatr? Bynajmniej nie jest to rzymskie Koloseum.

W RPA w Górach Smoczych możemy podziwiać naturalny skalny amfiteatr o szerokości 5 kilometrów i wysokości dochodzącej do 1200 metrów. Gdyby ustawić na nim widownię, mogłoby na niej zasiąść ponad 10 milionów widzów.
Na szczęście nie ma tam takich tłumów a skalny amfiteatr to jedno z najpiękniejszych i najbardziej niezwykłych miejsc w Górach Smoczych. Górach które pomimo swego urzekającego piękna nie są zadeptane przez turystów i zachowały swój naturalny charakter.

Góry Smocze mogą być tylko jednym z przystanków na trasie wycieczki po RPA jak i celem samym w sobie. Można w nich spędzić jeden dzień albo kilka tygodni i ciągle odkrywać nowe fascynujące miejsca.
My wybraliśmy wariant pośredni, spędziliśmy w tym niezwykłym miejscu 4 dni i było zwieńczenie naszej trzytygodniowej wyprawy po Południowej Afryce.

Gdy wpisujemy w wyszukiwarce Dragensberg czyli angielską nazwę Gór Smoczych, pojawia nam się najczęściej jeden obraz. Jest to olbrzymi naturalny amfiteatr, który tworzą wysokie na kilometr, pionowe skały.

Ten cud natury znajduje się w parku narodowym Royal Natal przy północnej granicy Lesotho i RPA. Do parku Royal Natal najłatwiej dostać się z oddalonego o ok 300 km Johanesburga, gdzie znajduje się największy port lotniczy Afryki. Podobna odległość dzieli park od Durbanu. Jeśli Góry Smocze są częścią dłuższej wyprawy po RPA i akurat spędzaliśmy czas na wybrzeżu, to znad Oceanu Indyjskiego również jest dogodny dojazd do najpiękniejszego zakątka Południowej Afryki.

Góry Smocze można odwiedzić o każdej porze roku. Afrykańska zima czyli okres od czerwca do września to czas kiedy wierzchołki Dragensberg mogą być pokryte niewielką ilością śniegu. Jest to pora, kiedy pogoda jest najbardziej stabilna, ale w wyższych partiach doświadczymy w nocy temperatur poniżej zera i biwakowanie może być mało przyjemne.
Najlepszym okresem na trekking są miesiące wiosenne i jesienne. W tym czasie również trwa pora sucha, dni są dłuższe a temperatury sporo wyższe.
Również latem wędrówki po szlakach Gór Smoczych sa możliwe, trzeba jednak zachować większą ostrożność. W tym czasie pojawia się bardzo duże ryzyko wystąpienia popołudniowych wyładowań atmosferycznych. W czasie naszych trzech dni trekkingu po szlakach Dragensberg 2 razy gwałtowna burza przeszkodziła w realizacji planów. Lato w Górach Smoczych ma jednak swoje zalety. Temperatury są tak wysokie, że nawet w szczytowych partiach nie czujemy zimna, a częste opady sprawiają, że góry pokrywa soczysta zieleń. To bardzo miła odmiana, jeśli w styczniu czy lutym przylecieliśmy z zimnej i ponurej Polski.

Typowy letni krajobraz Gór Smoczych

Całe pasmo Dragensberg ciągnie się na długości ponad 1000 km i ma dziesiątki szlaków trekkingowych - od prostych kilkugodzinnych, przez trudniejsze wymagające całodziennego marszu po długie kilkudniowe wędrówki, do których wymagany jest sprzęt biwakowy. Jeśli mamy tylko kilka dni warto skupić się na jednym regionie. Do najpopularniejszych zaliczają się okolice szczytów Giant Castle, Cathedrals Peak a także Golden Gate Highlands i przede wszystkim Royal Natal National Park, gdzie znajdziemy słynny skalny amfiteatr (Amphitheatre) i najwyższy wodospad Afryki, drugi na świecie Tugela Falls.

Właśnie to miejsce wybraliśmy jako główny cel naszego pobytu w Górach Smoczych. Pierwotnie był jeszcze plan zdobycia Cathedrals Peak, ale po 2 tygodniach dość męczącej podróży po RPA i 6 tysiącach przejechanych kilometrów, zdobycie liczącego ponad 3000 metrów szczytu było zbyt ambitnym przedsięwzięciem. Trekking na Cathedrals Peak to ok. 12-godzinna wędrówka i 1600 metrów przewyższenia do pokonania.

Najlepszą bazą wypadową do eksploracji parku narodowego Royal Natal jest … No właśnie nie ma idealnej bazy wypadowej, skąd wszystkie najciekawsze miejsca w parku byłyby łatwo dostępne. Jeśli planujemy zwiedzać amfiteatr od góry i eksplorować najwyższe partie płaskowyżu wznoszącego się 3000 m n.p.m., na miejsce pobytu warto wybrać miejscowości położone po zachodniej stronie Royal Natal. To właśnie od zachodu znajduje się najwyżej położony (2600 m n.p.m. ) parking – Sentinel Car Park, który jest doskonałym punktem startowym do trekkingu. Znaczną wysokość pokonujemy autem co pozwala zaoszczędzić mnóstwo energii. Trzeba tylko mieć na uwadze, że droga jest marnej jakości i przydaje się samochód terenowy.
Jeśli chcemy podziwiać amfiteatr od dołu, musimy wjechać do parku Royal Natal drogą od wschodu i wówczas warto szukać zakwaterowania w tamtych okolicach. W przeciwnym razie czeka nas objeżdżanie całego pasma górskiego czyli ponad 100 km drogi do pokonania.

W naszym przypadku wybraliśmy opcje numer 2 i chcąc się dostać na parking Sentinela straciliśmy na podróż autem niemal 3 godziny. Tego dnia już od samego początku towarzyszyła nam fatalna pogoda. Po drodze autem ulewa a później wraz z pokonywaniem wysokości gęsta mgła, która nie zniknęła aż do momentu dotarcia na parking. Również przez pierwszą godzinę naszej wędrówki widoczność była niemal zerowa. W takich warunkach nie było sensu pokonywać kolejnych kilometrów. Na szczęscie w końcu wiatr rozwiał mgłę i naszym oczom, ukazał się wspaniały masyw Sentinel, strzegący wstępu do amfiteatru, a w dole morze mgieł, pokrywające doliny.
W zdecydowanie lepszych nastrojach ruszyliśmy w dalszą drogę podziwiając piękne widoki. Kulminacyjnym punktem przed dotarciem na płaskowyż była liczące ponad 30 metrów stalowa drabinka. Pokonanie jej dla osób z lekiem wysokości może stanowić pewien problem, ale jak ktoś chodził po Tatrach i ma doświadczenie z naszymi łańcuchami, nie będzie ona żadnym wyzwaniem.

Na nieszczęście w tym czasie pogoda ponownie uległa pogorszeniu. Nie dość, że wróciła gęsta mgła i znowu widoczność spadła do kilkunastu metrów to w pobliżu słychać było złowrogie grzmoty zbliżającej się burzy. Przebywanie w takich warunkach na odsłoniętym płaskowyżu a do tego w pobliżu stalowej drabinki nie należy do najbezpieczniejszych. Trzeba było podjąć decyzję czy czekamy na poprawę pogody czy wracamy. Tak bardzo chcieliśmy zobaczyć znajdujący się w dole amfiteatr i drugi najwyższy wodospad świata, ale z drugiej strony nie było wiadomo czy pogoda się poprawi a grzmoty były coraz bliżej. W końcu zapadła decyzja o powrocie. Nie udało się zobaczyć jednego z najwspanialszych widoków na świecie, który był głównym naszej wyprawy po RPA. Dopiero w drodze powrotnej tuż przed dotarciem do samochodu, ponownie się przejaśniło i burza ucichła. Z punktu widokowego nieopodal parkingu udało się ujrzeć jedynie niewielki fragment amfiteatru ale była to jedynie niewielka namiastka tego co mogliśmy zobaczyć z samej góry przy dobrej pogodzie.

Kolejnego dnia postanowiliśmy podejść do amfiteatru od drugiej strony. Tym razem do pokonania był dystans jedynie kilkunastu kilometrów i o 9 rano przekroczyliśmy bramę Parku Narodowego Royal Natal. Granicą parku jest Rzeka Tugela. Ta sama, która bierze swój początek w górnej części płaskowyżu i spada z 900 metrowego progu skalnego tworząc drugi najwyższy wodospad świata.
Jednym ze szlaków w tej części parku narodowego Royal Natal jest właśnie trasa prowadząca do do podnóża wodospadu Tugela. Szlak jest dość meczący i wymaga ok 6 godzin marszu pod górę i tyle samo schodzenia. Niestety nie dysponowaliśmy taka ilością czasu i wybraliśmy miejsce o ciekawej nazwie Policeman Helmet, nie wiedząc co się pod nią kryje.
Tym co nas zachęciło było centralne położenie i stosunkowa niewielka odległość od parkingu. Mapa, z której korzystaliśmy przewidywała ok 5 godzin marszu w dwie strony.
Punktem startowym dla większości wędrówek po dolnej części amfiteatru jest parking lub pobliski kompleks wypoczynkowy Thendele Hutted Camp – jeden z najpiękniej położonych, ale i najdroższych w całych Górach Smoczych. W sumie to nie dziwi gdyż ciężko o miejsce z lepszymi widokami.

Jednym z problemów, na które napotkaliśmy jest fatalne oznaczenie szlaków. Własciwie w tym miejscu brak było jakiegokolwiek oznaczenia i musieliśmy się kierować na wyczucie aby w końcu znaleźć ścieżkę. Gdy już to się udało, okazało się, że szlak jest zupełnie nie przetarty i miejscami porastała go ponadmetrowej wysokości trawa. Miało to również swój urok. Przez 3 godziny wędrówki nie spotkaliśmy żywej duszy. Można było w spokoju cieszyć się pięknem naturalnej przyrody i podziwiać jedne z najbardziej niezwykłych widoków na świecie. Po 2 godzinach marszu wyjaśniło się skąd wzięło się określenie Policeman Helmet. Trudno o bardziej trafną nazwę dla tego miejsca.

Pozostało jeszcze tylko wspiąć się na pobliską skałę i cieszyć oczy wspaniałymi krajobrazami. Tym razem pogoda dopisała i można było podziwiać amfiteatr w całej okazałości - jego wysokie na ponad 1000 metrów ściany w otoczeniu malowniczych zielonych wzgórz. W oddali udało się dostrzec również Wodospad Tugela, który lśnił w promieniach słońca. Również leżąca po drugiej stronie dolina prezentowała się bajkowo. Gdybym miał wybrać TOP 5 najpiękniejszych widoków, które było dane mi ujrzeć, ten z amfiteatru na pewno znalazłby się na liście. Było to idealne zwieńczenie obfitującej w mnóstwo wrażeń trzytygodniowej podróży po RPA.