Granada, Kordoba, Sewilla - zimowy city break do Andaluzji

07-03-2019
1
0

Andaluzja od zawsze była moim ulubionym miejscem w Hiszpanii. Pierwszy raz udało mi się ją odwiedzić w październiku 2010 roku i od tego czasu poczułem ogromną sympatię do tej najbardziej na południe wysuniętej prowincji Półwyspu Iberyjskiego. Później było jeszcze kilka wyjazdów zarówno wakacyjnych jak i służbowych. Zawsze z wielką chęcią wracałem do słonecznej Andaluzji, gdzie ośnieżone góry Sierra Nevada sąsiadują ze wspaniałym śródziemnomorskim wybrzeżem, gajami oliwnymi a pośród tego wszystkiego można znaleźć trzy niezwykłe miasta: Granadę, Kordobę i Sewillę.

Wszystkie moje poprzednie wyjazdy były w porze letniej, która trwa w Andaluzji od maja do października. Szukając pomysłu na zimowy city break do miejsca, gdzie o każdej porze roku świeci słońce a przy okazji korzystając z okazji niedrogich biletów z Krakowa do Alicante, postanowiliśmy się wybrać na południe Hiszpanii w lutym i sprawdzić czy o tej porze roku Andaluzja jest również atrakcyjnym miejscem na kilkudniowy wyjazd. Wyjazd, który tym razem miał charakter głownie objazdowy i nastawiony był na zwiedzanie trzech najważniejszych miast południowej Hiszpanii: Granady, Kordoby i Sewilli, w których przeplata się historia, kultura i religia wielu cywilizacji.

Granada

Pierwszym punktem na trasie naszej wycieczki po Andaluzji była Granada znajdująca się około 3 godzin jazdy od lotniska w Alicante. Już sama trasa przez andaluzyjską prowincje była nie lada atrakcją i dostarczyła mnóstwa ciekawych widoków – to na plantacje cytrusów, które w okresie zimowym pełne są owoców, to na gaje oliwne, kwitnące migdałowce, a tuż przed dotarciem do celu na ośnieżone wierzchołki gór Sierra Nevada, wznoszące się na ponad 3000 m n.p.m.
Do Granady dotarliśmy przed południem tak więc pozostało sporo czasu na zwiedzanie miasta i jego najważniejszych atrakcji. Jadąc do Granady samochodem trzeba mieć na uwadze, że znalezienie bezpłatnego miejsca parkingowego nie należy do łatwych i trzeba zdać się na jeden z wielu płatnych parkingów podziemnych. Znajdują się one w ścisłym centrum miasta, a opłata za całodzienny postój nie należy do najtańszych i wynosi 20 EUR.

Granada znana jest przede wszystkim z niezwykłego pałacu-twierdzy Alhambra, co tłumacząc z arabskiego oznacza czerwoną twierdzę. Znajdujący się na wzgórzu górującym nad miastem kompleks pałacowo-warowno-ogrodowy powstawał na przestrzeni ponad 100 lat w XIII i XIV wieku, kiedy Emirat Granady osiągnął swoją największą świetność i panował nad rozległymi obszarami południowej Hiszpanii. W owym czasie Granada zaliczała się do czołówki największych europejskich miast i licząc ponad 200 000 mieszkańców swymi rozmiarami i rozmachem znacznie przewyższała ówczesny Paryż czy Londyn.

Widok z ogrodów Generalife na Alhambrę i dzielnicę Albaicin
Ogrody Generalife

Alhambra zaliczana jest do najważniejszych i najliczniej odwiedzanych zabytków w Hiszpanii. Ma to swoje konsekwencje w postaci sporych kolejek i ograniczonej liczby wejściówek. Najpopularniejszy bilet obejmuje ogrody, Pałac Nasrydów, Pałac Karola V i twierdzę Alcazaba. Nawet w okresie zimowym, kiedy liczba turystów jest znacznie mniejsza niż w szczycie sezonu, dostanie na miejscu biletu obejmującego zwiedzanie Pałacu Nasrydów nie należy do łatwych. Liczba odwiedzających jest limitowana i lepiej dokonać rezerwacji przez Internet z co najmniej kilkudniowym wyprzedzeniem. Nasz wyjazd był spontaniczny i wszystko rezerwowane było w ostatniej chwili tak więc nie udało się odwiedzić najbardziej spektakularnej części Alhambry z fantastycznie zdobionymi komnatami i słynnym Patio de los Leones. Bez problemu można za to zakupić bilet nieobejmujący pałacu a wizyta w Alhambrze i tak jest niezwykłym przeżyciem i warto poświęcić kilka godzin na spacer po kompleksie aby zobaczyć jak żyli średniowieczni mieszkańcy potężnego emiratu. Jedną z części kompleksu są wspaniałe Ogrody Generalife, będące dawną letnią rezydencją tutejszych władców, którzy pośród drzew cytrusowych, cydrów i wśród szumu fontann znajdywali ochłodę w upalne dni. Pałac Nasrydów również otoczony jest pięknymi ogrodami, których najbardziej znaną częścią jest El Partal.

El Partal w ogrodach Alhambry

Po zdobyciu Granady przez Królów Katolickich w 1492 roku, chrześcijańscy władcy chcieli pozostawić na terenie kompleksu również swoje dziedzictwo. Cesarz Karol V – najpotężniejszy monarcha XVI wiecznej Europy, król Hiszpanii i władca potężnego imperium kolonialnego postanowił wznieść na terenie kompleksu swój pałac, który miał być symbolem tryumfu i przyćmić swą świetnością spuściznę Nasrydów. Zabieg niezbyt udany gdyż Pałac Karola V a w szczególności jego wnętrza zupełnie nie pasuje do zabudowy Alhambry ale są również dobre strony działa Karola. Dzięki niemu Alhambra przetrwała w niemal nienaruszonym stanie do dnia dzisiejszego i nie spotkał jej los wielu muzułmańskich zabytków, które zostały zniszczone lub mocno przekształcone po chrześcijańskich podbojach.

Najstarszą częścią Alhambry jest potężna twierdza Alcazaba, która strzegła miasta przed najeźdźcami. Z tutejszych wież można podziwiać wspaniałą panoramę na położone w dole białe miasto a dokładnie dzielnicę Albaycin, na monumentalną katedrę, a po przeciwnej stronie na ośnieżone szczyty Sierra Nevada. Wprawne oko dostrzeże świetnie przygotowane trasy narciarskie, które sa otwarte od końca listopada aż do kwietnia. To niesamowite, że w najcieplejszym miejscu Europy udało się stworzyć stację narciarska oferującą ponad 100 km tras. Nie wiem czy jest drugie takie miejsce, w którym tego samego dnia rano można jeździć na nartach a popołudniu opalać się na plaży i relaksować przy szumie morza.

Widok z Alcazaby na Sierra Nevada
Dzielnica Albaicin widziana z Alhambry

Widok a Alhambry aczkolwiek piękny, ma jedna bardzo duża wadę. Nie można z niej podziwiać Alhambry na tle ośnieżonych gór Sierra Nevada. Aby móc nacieszyć oczy pocztówkowym widokiem, który pojawia się na większości zdjęć i folderów z Granady trzeba uda się do sąsiedniej dzielnicy Albaicin. Ta dawna muzułmańska dzielnica położona na wzgórzu sąsiadującym z Alhambrą, wpisana została na listę dziedzictwa UNESCO. Spacer po wąskich, stromych uliczkach Albaicin z białymi domami, pięknymi patiami z drzewami cytrusowymi, starymi kościółkami, dziesiątkami małych placów, z których roztaczają się fantastyczne widoki, jest prawdziwą kwintesencją andaluzyjskiego miasteczka. Warto na chwile przystanąć, poobserwować życie lokalnych mieszkańców, które toczy się w wolnym tempie, skosztować tapas i poczuć niesamowity klimat tego miejsca. Oczywiście komercja i masowa turystyka dotarły również tutaj, co widać przede wszystkim na zatłoczonym o każdej porze dnia punkcie widokowym Mirador San Nicolas. Niestety nie da się tego uniknąć gdyż jest to jedno z najlepszych miejsc do obserwacji Alhambry. Pomimo tłoku warto poświęcić trochę czasu na wizytę tutaj aby zrobić fantastyczne zdjęcia na Alhambrę. W szczególności o zachodzi słońca kiedy kompleks rzeczywiście nabiera pomarańczowo-czerwonych barw i nazwa czerwona twierdza staje się zrozumiała.
Jeśli chcemy poznać mniej zatłoczone zakątki Granady warto iść w kierunku pobliskiego wzgórza Sacromonte. Zamieszkałe przez ludność cygańską nie ma tak eleganckiego charakteru jak sąsiednie Albaicin, ale widoki stad są chyba jeszcze piękniejsze. Nie dość, że widać cała Alhambrę to jeszcze położoną poniżej dzielnicę i niemal całe miasto.

Typowe uliczki dzielnicy Albaicin
Widok na Alhambrę z Mirador San Nicolas

Dla miłośników architektury sakralnej obowiązkowym punktem programu powinna być katedra w Granadzie. Znajdująca się w zabytkowym centrum miasta jest jedną z największych i najważniejszych świątyń w Hiszpanii. Budowana przez ponad 180 lat jest świetnym przykładem hiszpańskiej architektury renesansowej. O znaczeniu budynku decyduje znajdująca się w katedrze Capilla Real (Królewska Kaplica) mieszcząca marmurowe groby Królów Katolickich – Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego, którzy w XV wieku dokonali zjednoczenie dwóch iberyjskich krajów i zainicjowali budowę potęgi imperium hiszpańskiego.

Katedra w Granadzie

Kordoba

Kolejnym miastem, które postanowiliśmy odwiedzić w czasie naszego zimowego city breaku w Andaluzji była Kordoba. Wyruszając z samego rana po nieco ponad 2 godzinach dotarliśmy do kolejnego miasta Andaluzji, które trzeba zobaczyć. Ta dawna stolica potężnego kalifatu Kordoby około 1000 roku n.e. była najpotężniejszym miastem Europy z populacją dochodzącą do 600 000 mieszkańców. Na przełomie tysiącleci Kordoba była kulturowym i naukowym centrum Europy daleko przewyższającym wszystkie chrześcijańskie miasta z ponad setką szkół i wyższych uczelni, dziesiątkami bibliotek, łaźni i ponad 300 meczetami. To właśnie jeden z nich – La Mezquita, największy meczet jaki wówczas powstał w Europie, jest symbolem Kordoby i tym co przyciąga do miasta tysiące turystów.

Docierając do Kordoby wynajętym autem warto zatrzymać się po wschodniej stronie rzeki Guadalkiwir, gdzie bez problemu można znaleźć bezpłatne miejsce do parkowania a następnie udać się do starego miasta przez zabytkowy most Puente Romano, którego historia sięga czasów Cesarstwa Rzymskiego.
Po przekroczeniu mostu warto poświęcić chwilę na spacer wąskimi uliczkami La Juderia – dawnej żydowskiej dzielnicy, która klimatem przypomina Albaicin z Granady z tą różnicą, że znajduje się na płaskim terenie. Tu również znajdziemy mnóstwo placyków, urokliwe bogato zdobione kamienice w stylu kolonialnym, wspaniałe patia ze śródziemnomorską roślinnością, sklepy z pamiątkami i bary tapas.

Puente Romano

W centrum miasta tuż przy Puente Romano znajduje się symbol Kordoby – La Mezquita. W czasach świetności Kalifatu Kordoby na przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia był to największy meczet na terenie Europy. Jego główna sala rozbudowywana na przestrzeni kilkudziesięciu lat osiągnęła w finalnym okresie powierzchnię ponad 20 000 m2, co odpowiada 3 boiskom piłkarskim. Właśnie ta sala z lasem kolumn jest najbardziej unikalnym elementem La Mezquity, wyróżniającym dawny meczet na tle innych świątyń. Kolumn jest ponad 800 i wywierają niesamowite wrażenie. Spacerując po olbrzymiej sali ma się wrażenie nieskończoności jej wnętrza. Niestety świątynia nieco traci swój urok z powodu ingerencji chrześcijańskich zdobywców, którzy nie potrafili uszanować dorobku arabskiej kultury. Po zdobyciu w XIII wieku miasta przez Hiszpanów, zbudowano tu kościół, a w XVI wieku cesarz Karol V wzniósł na środku świątyni potężną renesansową katedrę. Była to olbrzymia ingerencja w pierwotną strukturę La Mezquita, która mocno popsuła jej autentyczny charakter, ale być może dzięki temu udało się zachować całą budowlę w niemal nienaruszonym stanie.

Mury dawnego meczetu La Mezquita
Najsłynniejszy widok Kordoby - las kolumn w La Mezquita

Będąc w Kordobie warto odwiedzić znajdujący się zaledwie 5 minut spacerem od La Mezquity Alcazar Królów Chrześcijańskich (Alcazar de los Reyes Christianos). Z zewnątrz budynek nie prezentuje się spektakularnie i w żaden sposób nie można porównać go do zjawiskowej Alhambry. Również wnętrza nie powalają, ale koszt wejścia to tylko 5 EUR i warto je wydać dla wspaniałych ogrodów z setkami drzew cytrusowych, egzotycznych roślin, mieniących się wszystkimi kolorami kwiatów i spektakularnych fontann.

Ogrody Pałacu Alcazar de los Reyes Cristianos
Luty to czas dojrzewania pomarańczy

Sewilla

Planując city break w Andaluzji nie można pominąć jej stolicy i zarazem największego miasta. Mowa oczywiście o Sewilli. Wiele osób korzystając z bezpośrednich połączeń Ryanaira z Polski decyduje się na weekendowy wypad tylko do tego miasta. Sewilla wraz z Granadą i Kordobą tworzy wielką trójkę najważniejszych miast południowej Hiszpanii, których historia jest związana z panowaniem Maurów. W każdym z tych miast zachowało się bardzo bogate arabskie dziedzictwo z zabytkami światowej klasy. W Granadzie jest to Alhambra, w Kordobie La Mezquita a w Sewilli mamy dwa takie symbole.

Centralnym punktem miasta jest Katedra Najświętszej Maryi Panny. Jest to największa gotycka świątynia na świecie i trzeci największy kościół w Europie, ustępujący wielkością jedynie bazylikom w Rzymie i Londynie. Ktoś się może zastanawiać co gotycka katedra ma wspólnego z arabskim dziedzictwem. Podobnie jak w przypadku wielu innych miejsc w Andaluzji, władcy chrześcijańscy po odbiciu tych ziem z rąk Maurów wznosili budowle sakralne na miejscu dawnych meczetów. Podobnie jest w przypadku sewilskiej katedry. Jej najbardziej charakterystycznym elementem jest licząca ponad 90 metrów dzwonnica – La Giralda – najwyższa wieża kościelna na Półwyspie Iberyskim. Dawniej La Giralda była minaretem meczetu Almohadów. To właśnie arabskiej architekturze zawdzięcza swój charakterystyczny kształt. Po podbiciu w XIII wieku Sewilli przez wojska Kastylii została zaadaptowana na dzwonnicę chrześcijańskiej katedry i taką funkcję pełni do dziś.
Giralda jest również doskonałym punktem widokowym, z którego widać ogrom gotyckiej katedry, ogrody pobliskiego Alkazaru i dawną żydowską dzielnicę Santa Cruz. Warto wydać 9 EUR aby móc podziwiać całe miasto z góry. W cenie biletu jest również zwiedzanie wnętrza katedry z najwyższym – mierzącym 26 metrów wysokości ołtarzem, prawdopodobnym grobem Krzysztofa Kolumba a także pięknym Patio de Naranjas, które swą nazwę zawdzięcza dziesiątkom drzewek pomarańczowych. W czasie naszego lutowego weekendowego wyjazdu mieliśmy okazje oglądać je udekorowane tysiącami dojrzałych pomarańczy.

Katedra w Sewilli - największa gotycka świątynia na świecie
La Giralda widziana od strony Patio de los Naranjos na terenie katedry w Sewilli

Drugim symbolem Sewilli i miejscem chyba najliczniej odwiedzanym przez turystów jest Real Alcazar de Sevilla. Kompleks pałacowo-ogrodowy również powstał w czasach arabskiego panowania a po podboju Sewilli przez wojska Kastylii został przekształcony w rezydencję hiszpańskich władców. Tę funkcję pełni po dziś dzień a najwyższe piętra pałacu są w dalszym ciągu użytkowane przez hiszpańską rodzinę królewską. Na szczęście wnętrza pałacu zachowały swój autentyczny charakter i tu również znajdziemy piękne dziedzińce oraz komnaty bogato zdobione w stylu mudejar. Nie są one tak spektakularne jak te w Pałacu Nasrydów na terenie kompleksu Alhambry, ale do pałacu w Sewilli przynajmniej można się dostać bez większego problemu. Największą atrakcją Real Alcazar de Sevilla są bez wątpienia jego ogrody z setkami egzotycznych roślin i wysokimi na ponad 30 metrów palmami. Z ciekawostek można nadmienić, że kręcono tu sceny do Gry o Tron, rozgrywające się w V sezonie w rezydencji rodu Martell w Dorne. Zawsze słoneczna i upalna Sewilla ma wiele wspólnego z tym fikcyjnym królestwem z Westeros.

Ogrody Real Alcazar de Sevilla - tu kręcono sceny do Gry o Tron

Z królewskiego alkazaru blisko już do bardziej współczesnego symbolu Sewilli – wzniesionego w 1929 roku na wystawę iberoamerykańską Placu Hiszpańskiego (Plaza de Espana). Kompleks składa się z neogotyckich budynków Pałacu Hiszpańskiego (Palacio Espanol) tworzących półokrąg i zwieńczonych wysokimi na 74 metry wieżami, których kształt inspirowany był pobliską Giraldą. U stóp budynku za pomocą kolorowych płytek azulejos przedstawiono mapy wszystkich prowincji Hiszpanii. Wokół placu poprowadzono kanał, po którym można pływać wynajętymi łódkami. My niestety nie mieliśmy szczęścia i kanał pozbawiony był wody, co odebrało całemu placowi znaczną część uroku. Całość jest częścią ogromnego Parku Marii Luisy, który jest ulubionym miejscem na spacery zarówno dla mieszkańców jak i turystów.

Plaza de Espana
Płytki azulejos przedstawiające mapy hiszpańskich prowincji

Jak już mowa o spacerach to nie można odmówić sobie pieszej wędrówki po historycznej dzielnicy Santa Cruz. Jej wschodnia część podobnie jak w Kordobie nazywa się Juderia czyli dzielnica żydowska i cechuje się labiryntem wąskich uliczek, niewielkimi placykami o typowo andaluzyjskim klimacie, kolorowymi budynkami z wewnętrznymi dziedzińcami i zadbanymi ogrodami. Pośród tych uliczek można znaleźć lokalne pracownie rzemieślnicze, sklepy z pamiątkami czy bary tapas, w który warto się zatrzymać na typowo hiszpański lunch.

Typowa ulica dzielnicy Santa Cruz

Nerja

Aby wyjazd do Hiszpanii był kompletny nie mogło zabraknąć krótkiego pobytu na plaży. Z Granady czy Sewilli jest zaledwie godzina drogi na jedno z hiszpańskich wybrzeży – Costa del Sol, czy mniej znane, ale bardziej klimatyczne Costa Tropical. To drugie jest moim ulubionym miejscem w Hiszpanii a w szczególności malownicza miejscowość Nerja położona pomiędzy Morzem Śródziemnym a górami Sierras de Tejeda, Almijara y Alhama. Pomimo sporej popularności wśród turystów miejscowość zachowała wiele z autentycznego andaluzyjskiego charakteru. Nie dotarła tu masowa turystyka z wielkimi kompleksami hotelowymi psującymi krajobraz. Wciąż znajdziemy tu wąskie uliczki biegnące w otoczeniu białych domów. Jedna z nich kończy się nadmorską promenadą ze słynnym punktem widokowym Balcon de Europa. Do tego klimatyczne zatokowe plaże sprawiają, że jest to idealne miejsce na relaks nawet w czasie polskiej zimy.

Widok z Balcon de Europa